Wyjście na plażę

 :: Rezydencja :: Zewnatrz :: Plaża

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Wyjście na plażę

Pisanie by Napoleon on Czw Cze 28, 2012 6:19 pm

    “I wish I were a Warhol silk screen hanging on the wall. Or little Joe or maybe Lou. I’d love to be them all. All New York’s broken hearts and secrets would be mine. I’d put you on a movie reel, and that would be just fine.”


Nie wypuściliby mnie pewnie nigdy, mam wrażenie że jakimś chorym fartem pozwolili mi na te dwie godziny relaksu na świeżym powietrzu. Kiedy wszyscy byli na przyjęciu i nie mogłem zniszczyć wieczora naszym gościom - wystarczył mi tylko jeden opiekun. Merkury stał kilka kroków za mną. Jego ciężki wzrok powstrzymywał mnie przed zamienieniem się w dym i ucieknięciem. Ale nie tylko wzrok.
Nie musiałem uciekać, nie wiedziałbym właściwie gdzie.
Nie wypuściliby mnie bez badań. Te także zrobili. Powiedzieli mi, że prawie doprowadziłem do czyjejś śmierci, że miałem ze sobą pistolet. To dziwne co mówili, ale przytakiwałem głową. Przeprosiłem. Uznali to za dobry omen. Nie wiem dlaczego.
Puścili mnie. Nie samego, ale po raz pierwszy byłem wolny. Mogłem iść korytarzem tam gdzie tylko miałem ochotę. Wyszedłem na zewnątrz, a chociaż wolałbym skoczyć do mojegu domu w mieście, Merkury powiedział, że możemy iść co najdalej na plażę. Przytaknąłem.
Nie uważam, żeby Pumpkin był dobrym kompanem. Nie był nawet w połowie do mnie podobny, a rozmowa z nim kończyła się w tym punkcie w którym zaczynałem używać trudnych słów. Dlatego stał dalej. Rozejrzałem się, poszedłem dalej, ale nie wchodziłem na piasek. Moje przyzwyczajenia nie mogły się zmienić nawet po niemiłym wypadku - nie mogłem założyć butów, których nie wahałbym się zniszczyć. To nie ta liga.
avatar
Napoleon
~ * ~


Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na plażę

Pisanie by Sephy on Pią Cze 29, 2012 9:06 pm

Spędziłam popołudnie razem z Venus, przygotowując się do balu. Cały dzień próbowała mi wyperswadować, że istnieją inne, lepsze kolory niż czarny i wcale nie prezentuję się w nich gorzej. Postawiłam na swoim; włożyłam prostą, długą sukienkę z odkrytymi plecami, rozpuściłam włosy i poszłam do sali rozejrzeć się za nowymi twarzami. Byłam ciekawa tych ludzi, bo miałam nadzieję, że ich przyjazd wyrwie mnie z monotonni, która nieustannie mi towarzyszyła. Byłam rozbita. Całe dnie spędzałam w podziemiach, tańcząc i odnawiając kolejne sale. Na przegubach dłoni nadal miałam kropki farb. Oprócz tych zajęć nie mogłam znaleźć sił na nic innego.
Szybko znudziłam się balem. Uśmiechałam się wesoło, tańczyłam z przystojniakami i śmiałam się z ich żartów, dokładnie tak jak uczyła mnie kuzynka. Stwarzałam pozory dobrej zabawy, jednocześnie wzrokiem nieustannie umykając ku drzwiom. Kiedy tylko nadarzyła się okazja, umknęłam na plażę. Było zimno, ale nie zwracałam na to uwagi. Właściwie mogłam się wrócić po coś ciepłego, lecz musiałabym ryzykować spotkaniem kogoś znajomego. A tego chciałam uniknąć. Zostawiłam buty przy murze rezydencji (może jeszcze tam będą, kiedy wrócę) i zaczęłam iść w stronę morza. Wiatr targał moimi włosami oraz sukienką, więc szybko zaczęłam żałować pomysłu, jednak uparcie brnęłam dalej mamrocząc hiszpańskie przekleństwa pod nosem.
W oddali zauważyłam Merkurego i jeszcze kogoś, kogo niezmiernie mi brakowało ostatnim czasem. Ucieszyłam się. Niech Merkury sobie pójdzie. Obok niego przebiegła dziewczyna o tęczowych oczach. Piękna. Ulotna. Niech już idzie, choćby tylko kawałek. Zawsze działał mi na nerwy.
- Baudelarie, no proszę! - powiedziałam, kiedy dzieliło nas już tylko kilka metrów. Uśmiechnęłam się.

___________________________

Persephone Eunika Korsitrakhos

A wybrał jedną spośród nich, jej imię było Persefona. I dał jej władzę w dłoń, bowiem ufał, że nie zawiedzie.
Ona była siłą i ogniem, który rozpala lędźwie.
Odtąd, gdzie nie spojrzał mężczyzna tam było pożądanie, a za nim stała kobieta o kruczych włosach.
avatar
Sephy
~ * ~


Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na plażę

Pisanie by Napoleon on Sob Cze 30, 2012 12:02 am

Świat niewiele się zmienił. Ziemia tylko obkręciła się o jakieś piętnaście stopni. Godzina mojego życia upływała tak nienamacalnie. Chciałem znaleźć Pumpkina, z którym wróciłbym do mojej celi. Nie ruszałem się jeszcze, ale później ktoś sam mnie ruszył. Cofnąłem się odruchowo. W ostatnich dniach kobiety które mnie odwiedzały miały kolory których nie chciałem powtarzać. Persefona.
Uśmiechnąłem się. To był taki uśmiech, który niewymuszonym gestem wypływa na twarz. W pewien sposób było mi brak jej. Była taka bezpieczna. Konflikty z nią doprowadzały nas zawsze do takich samych wniosków. Nasze ciała lubiły siebie.
-Zwątpiłaś już chyba trochę w to, że mnie jeszcze zobaczysz co- z typową dla siebie pewnością siebie powróciłem do dawnej miejscówy. Nawet przesunąłem się trochę w jej stronę. Następnie zauważyłem jej suknię. Nie muszę mówić, że lepiej wygląda bez niej? -To jakaś okazja?
avatar
Napoleon
~ * ~


Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na plażę

Pisanie by Prudence on Sro Sie 22, 2012 5:51 pm

To było niemądre. Prudence czuła się niemądrze. Znów. Niepotrzebnie się nad wszystkim zamartwiała. Nawet jej najlepsi przyjaciele uważali, że zwariowała i powinna się ogarnąć, ale ona była smutna i rozczarowana sobą samą. Nie widziała Aaronka od tego spotkania na polanie, kiedy on powiedział dużo, a ona zdała się odrzucić jego słowa. Jakby go nie chciała. A potem odeszła. On miał smutną twarz, a ona odeszła, uciekając od bałaganu, który zrobiła. Nie była przyzwyczajona do wychodzenia z trudnych sytuacji, bo rzadko kiedy w takich się znajdowała, a nawet gdy tak się zdarzało, udawało się jej od nich uciec. Po jakimś czasie ludzie o takich rzeczach zapominali i nie trzeba było już do nich wracać. Za to do tamtej sytuacji Prudence cały czas powracała swoimi myślami. Najgorsze było to, że panicznie bała się próby naprawienia tego. Dłonie się jej trzęsły, gdy pisała wiadomość do chłopaka, którą w końcu odważyła się wysłać. Jego reakcja ją zaskoczyła, bo oczekiwała, że smska zignoruje albo po prostu powie jej, że nie chce mieć z nią nic wspólnego. Już szykowała się na płakanie, chociaż normalnie nie płakała i płakać w ogóle nie umiała. Nie potrafilibyście sobie wyobrazić jak szeroki był uśmiech na jej twarzy. Ale musiała jeszcze poczekać. Bo on był zajęty. Albo po prostu znalazł wymówkę na to, żeby się z nią nie zobaczyć. Ale o tym już nie chciała myśleć. Nie chciała powracać do zmartwień. Wolała się cieszyć.
Siedziała na plaży, choć chowała się przed słońcem pod dużym drzewem. Nawet słońce przestało ją lubić. Ostatnio sprawiło, że jej nos przez kilka dni był zaczerwieniony, a potem schodziła z niego skóra. Miała na sobie jeansowe szorty i koszulkę z wizerunkiem pana z błyskawicą na twarzy, a różowe kosmyki znów spięła. Nikomu się nie podobały to przestały się podobać i jej. Chowała je, albo spinała w koczki, czy warkocze, bo trudniej było je zauważyć, gdy były częściowo schowane niż gdy otaczały jej bladą twarz, którą teraz muskał wiatr, kiedy ona wpatrywała się w grupkę mew, które kłóciły się o kawałek jedzenia. Na jej kolanach leżało kilka bułek, a ona urywała z jednej małe kawałeczki i rzucała je przed siebie. A czasem sama jakiś zjadła.
avatar
Prudence
zakochana


Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na plażę

Pisanie by Aaron on Czw Sie 23, 2012 1:51 pm

Serio, nie spotkali się odkąd Prudence stwierdziła, że go nie chce? Trochę chamsko, no ale dobra niech będzie. Jako, że miłość Aarona do Prud dalej nieprzerwanie trwała, a nawet te uczucie pogłębiło się im dłużej Aaron nie spotykał się z swoją wybranką serca. Kompletnie nie miał odwagi napisać do niej lub chociaż zadzwonić, aby usłyszeć jej głos, bo uważał, że takie zachowanie podchodziło by już pod nachalne. W końcu panna Morris jasno dała mu do zrozumienia, że chwilowo nie chce się z nim spotykać, a przynajmniej Walsh to tak odebrał. Ale nie był na nią specjalnie zły, w końcu nie mógł od niej niczego wymagać, ale było mu bardzo przykro. I bardzo tęsknił za jej obecnością, tym uśmiechem i tym głosem. Tak bardzo, że nawet czasem, oczywiście przypadkowo znajdował się w tym samym pomieszczeniu co Prudence, aby tylko ukradkiem na nią spoglądać. Pewnie jeżeli ktoś to zauważył to wyglądało to jakby Aaron chciał ją zamordować albo przynajmniej zgwałcić, ale tak nie było. Dobrze, że nikt jej nie powiedział, że jakis psychol sie na nią dziwnie gapi, bo już nigdy nie chciała by mieć z nim do czynienia! No i jako, że jego serduszko przepełnione miłością do niej usychało z tęsknoty, gdy tylko dostał od niej smsa już się teleportował w miejsce, w którym przebywała cały rozradowany. I kiedy w końcu zobaczył tą różową czuprynę (bo oczywiście wiedział, że przefarbowała włosy, nawet chciał ją raz zaczepić i powiedzieć, że wygląda jeszcze piękniej niż wcześniej, ale zabrakło mu odwagi) to się strasznie przestraszył. No bo jeżeli chciała mu powiedzieć, żeby się w końcu od niej odwalił i przestał ją śledzić?
- Prudence...? - Podszedł do niej niepewnie i usiadł obok. Jak coś pójdzie nie tak to najwyżej pójdzie się utopić i będzie po sprawie.
avatar
Aaron
~ * ~


Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na plażę

Pisanie by Prudence on Czw Sie 23, 2012 11:08 pm

Nie spotkali się, żeby było bardziej dramatycznie. Prudence na pewno nie stresowałaby się tak bardzo jak teraz, gdyby widziała się z Aaronkiem od tamtego czasu. Ona go nie śledziła. Nie przyglądała się mu z ukrycia. Nie zauważyła też, że on na nią patrzył. Ona była zbyt zajęta zastanawianiem się, co zrobić, aby on znów chciał się z nią widywać. Wywołała kliszę, która wypełniona była zdjęciami z jednej z ich wielu wycieczek na molo. Uśmiechała się widząc na nich dwa śmiejące się pyszczki umazane sosem truskawkowym od gofrów, które tak lubili. Tęskniła za tym, dlatego zdecydowała się w końcu chwycić za telefon i zrobić coś odważnego, bardziej prudensowego.
Siedziała tak i już zastanawiała się nad tym, że to był zły pomysł. Była pewna tego, że on nie przyjdzie. Po co miałby przychodzić po tym jak go tak potraktowała? Zrobiła bałagan w głowie sobie i jemu. A potem usłyszała jego głos, gdy znalazł się tuż obok. Serduszko jej podskoczyło i uderzyło mocniej, radośniej. Z roztargnienia rzuciła mewom całą bułkę zamiast małego kawałka, który trzymała w drugiej dłoni.
- Cześć - uniosła ku górze kąciki ust, a jej w głosie było dużo więcej pewności niż w jej myślach. Przyjrzała się mu i tylko upewniła w tym jaki okropny błąd wtedy popełniła. - Co u Ciebie? - zadała banalne pytanie, jako, że nie wiedziała, co powiedzieć, a nie chciała, żeby on widział jak bardzo wszystkim się przejmowała. - Ja karmię mewy. Wiesz, okazało się, że w kuchni była cała reklamówka bułek. I zdecydowałam, że nie mogły tak leżeć. I stwierdziłam, że to najlepsze, co mogę z nimi zrobić. Patrz jakie są szczęśliwe. Nie bułki. Mewy oczywiście. Bo to, że tak głośno skrzeczą oznacza, że są szczęśliwe, prawda? - mówiła za dużo i niepotrzebnie. Jak zwykle. Uśmiechnęła się do niego, gdy już przestała. I może nawet przysunęła się odrobinę w jego stronę. Zrobiła to jednak tak dyskretnie, żeby nie było oczywiste, że chciała znaleźć się bliżej Aaronka. Ach, po co ona to wszystko ukrywała? Ale tak bardzo bała się tego, co on sobie o niej myślał, że krępowała się. Tak jak nigdy.
Kawałki bułki, które teraz przed siebie rzucała były bardziej poszarpane i większe. Mniej starannie oderwane.
avatar
Prudence
zakochana


Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na plażę

Pisanie by Aaron on Pią Sie 24, 2012 10:36 am

Magda ty chyba nie wiesz co to znaczy krótki post, więc Cię nauczę. Prudence zdecydowanie za bardzo przejmowała się Aaronem i tym, że pomieszała mu w głowie mówiąc mu to co powiedziała. A przecież Walsh nie był na nią w ogóle zły, bo jakby był to by tutaj nie przyszedł. Szkoda, że nie umiał czytać w myślach, bo wtedy chyba by było dużo prościej. Uśmiechnął się do niej szeroko kiedy ta zaczęła mówić. Kompletnie mu to nie przeszkadzało. Ba, z chęcią mógłby tutaj siedzieć cały dzień słuchając jej głosu i tej uroczej paplaniny, w której nie było nic złego. Im więcej Prudence mówiła tym większą przyjemność sprawiała Aaronowi, bo to oznaczało, że ona wcale nie miała zamiaru prosić go, aby się w końcu do niej odwalił i wcale nie miała mu nic za złe oraz chciała dalej z nim rozmawiać. Więc się Aaronek bardzo ucieszył i się już nie bał, że wyznaniem jej swojej miłości zepsuł ich przyjaźń, której już nie będzie mógł odzyskać.
- U mnie nic ciekawego się nie dzieję. A u Ciebie? - Odpowiedział na te błahe pytanie po czym spytał ja o to samo. To, że nic w jego życiu niesamowitego się nie działo było prawdą, pewnie dlatego, że ostatnio w jego życiu zabrakło właśnie Prudence. Natomiast on był bardzo zaciekawiony co się działo u niej. Niby ją troche śledził i się jej przyglądał, wiec nie widział żadnego chłopaka, w którym mogłaby się zakochać i z którym mogłaby by być, ale przecież mogła coś ukrywać, bo nie chodził za nią aż tak często. To już by w ogóle mu złamało serce. Ale pewnie i tak nie był by na nią zły - Myślę, że tak! W końcu rzadko im ktoś daje jedzenie to nie mogą być na Ciebie złe.
avatar
Aaron
~ * ~


Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na plażę

Pisanie by Prudence on Pią Sie 24, 2012 10:54 am

No, ale to jest tak, że jak chcę pisać krótkie to wychodzą długie i na odwrót. Ale już takie nie będą luzik. A w ogóle to Aaron jest taki słodziutki, że ja nie wiem, co pisać, żeby Prudence przy nim nie wyszła na jakiegoś bezuczuciowego potworka.
A może i dobrze, że nie potrafili czytać sobie w myślach? Wtedy nie byłoby tej całej niepewności i przejmowania się, a to przecież utwierdzało ich w przekonaniu, że im na sobie zależało, prawda? Gdyby ktoś Prudence zaproponował taką zdolność, odmówiłaby. Bałaby się tego, że okazałoby się, że Aaron tylko udawał, że cieszył się z tego, że ją widział, a jego uśmiech nie był prawdziwy. A ona nie chciała, żeby tak było.
- U mnie też nic. - odpowiedziała. - Przefarbowałam włosy. - dodała, bo zdała sobie sprawę z tego, że to chyba jedyna rzecz, jaka zmieniła się przez ten czas.
- Pewnie masz rację. - westchnęła i rzuciła przed siebie kolejny kawałek pieczywa, a potem i całą bułkę, bo już znudziło się jej rozrywanie jej na kawałki. - Aaron - zaczęła, odwracając głowę w jego stronę. Przyjrzała się mu, szukając na jego twarzy odpowiedzi na pytanie, które miała zamiar zadać. - A czy Ty jesteś na mnie zły? - zapytała, trochę niepewnie, ale całkiem poważnie, a takiej powagi w swoim głosie sama dawno słyszała. Albo nawet nigdy.
avatar
Prudence
zakochana


Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na plażę

Pisanie by Aaron on Wto Sie 28, 2012 2:43 pm

Mój Boże, zawsze kompletnie nie wiem jak zacząć, więc zacznę do bezsensownej paplaniny, żeby post był dłuższy, heheczki.
- Zauważyłem - Powiedział wskazując ręką na jej włosy i uśmiechając się szeroko - Wyglądają pięknie - Dodał jeszcze, żeby Prudence na pewno wiedziała, że bardzo mu się podobają, bo nie wiadomo co mogła sobie pomyśleć. Jedyna wada w Prudence jaką jak na razie zdołał zauważyć Aaron to własnie jej niska samoocena. Dlatego Walsh wychodził z założenia, że jej trzeba było ciągle powtarzać, że jest piękna, bo w końcu taka była prawda i wszyscy na około na pewno to widzieli. Tylko do niej to niestety nie docierało i Aaron z chęcią jej prawił komplementy, aby w końcu trochę uwierzyła w siebie. Ale taki już był urok panny Morris, że była przeciwieństwem swojej siostry, nie była wredna ani specjalnie zadufana w sobie tylko miła, dobra i niesamowicie skromna! Była wręcz przewspaniała i Aaron nie mógł pojąć tego jak Prud mogłaby mieć jakiekolwiek kompleksy. Jednak kolejnym pytanie kompletnie zbiła Aarona z tropu. Tak się zdziwił tym co powiedziała i powagą w jej głosie, że mu uśmiech zszedł z twarzy i rozdziawił buzie jak jakaś ryba. Kiedy sobie już uświadomił, że Prudence pytała całkiem poważnie to aż się cicho roześmiał. Bo to, że on zastanawiał się czy ona była na niego obrażona, a ona zastanawiała się czy on chciał z nią gadać było całkiem zabawne.
- Nie! - Odpowiedział stanowczo po chwili, bo nie wiadomo co ta Prudence mogła sobie pomyśleć widząc jego reakcje - Oczywiście, że nie! Czemu miałbym być zły? Myślałem, że ty...
avatar
Aaron
~ * ~


Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na plażę

Pisanie by Prudence on Wto Sie 28, 2012 6:34 pm

Prudence jeszcze chwilkę przyglądała się mewom, ale one zaraz odleciały, po tym jak zjadły wszystko to, co ona im dała. I powróciła spojrzeniem do chłopaka.
- To miło, że tak uważasz - odparła i uniosła ku górze kąciki jest. Mało brakowało i już zapomniałaby o tym, że przekonana była, że Aaron miał jej za złe jej zachowanie tamtego dnia. Przyglądała się mu i jego uśmiechowi i zdawało się jej, że wszystko było w porządku, a że tamten incydent wcale nie miał miejsca. Ale zaraz sobie o tym przypomniała. I znów była na siebie zła za to, że tak bezmyślnie się zachowała. I nie potrafiła sobie wybaczyć tego, że nie wcześniej nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bardzo do Walsha się przywiązała.
Tak jak jego jej pytanie, ją zaskoczyła odpowiedź Aarona. Oczekiwała czegoś zupełnie innego. Już nawet przygotowała się na bolesne słowa, choć tak naprawdę nie potrafiła sobie wyobrazić takowych płynących z jego ust.
- Naprawdę? - upewniła się z wybałuszonymi oczami przyglądając się chłopakowi i ze zdziwieniem malującym się na jej twarzy. - Nie jesteś zły? Tak się bałam, że jesteś! Bo widzisz, jeśli chcesz być to bądź. Masz do tego bardzo wiele powodów. Ja byłam taka niemądra. Wtedy. I tak bardzo chciałam Cię przeprosić. I porozmawiać z Tobą, ale się bałam... - spuściła głowę i wlepiła spojrzenie w piasek. - Bałam się, że już mnie nie kochasz - ostatnie słowa wypowiedziała bardzo cicho, bo choć w głowie wymawiała je już tak wiele razy, nadal były dla niej obce. Ale teraz już się ich nie bała. Chciała poznać ich znaczenie. A właściwie to miała wrażenie, że już znała. Ale chciała poznać je lepiej. Chciała przygarnąć kotka, którym było aaronkowe serce. Chciała się nim zaopiekować, przytulić go. Choć wokół było mnóstwo kotków, to chciała wziąć właśnie tego. Wszystkie inne były już nieważne.
Uniosła głowę i uśmiechnęła się lekko. Dość niepewnie.
avatar
Prudence
zakochana


Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na plażę

Pisanie by Aaron on Wto Lut 25, 2014 6:25 pm

Ej w ogóle to nie mam pojęcia czemu pisałyśmy takie długie posty, ja teraz chyba pisze krótsze i w ogóle gorzej i w ogóle jeszcze więcej spamu o czym możesz się własnie przekonać Madzia, pozdrawiam i soreczka! Kc! No ale widzę tam, że nieźle Aaronkiem słodziłam, najwyraźniej zrobiłam z niego okropną ciapę to mimo czasu jaki minął, nie będę nic zmieniać! Tak właśnie, dla niego Prud była ideałem, zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz, w serduszku, nie jeżeli chodzi o te całe wnętrzności, chociaż według niego te też miała jakieś niezwykle zgrabne! To dlatego, że chłopak był w niej zakochany po uszy i równie dobrze mógłby widzieć w niej anioła, który zstąpił na ziemie, bo racjonalne myślenie odrzucił już dawno gdzieś w niepamięć. Kochał ją, nie miał wątpliwości, nawet po tym jak nieco złamała jego serduszko. Oczywiście, że nie chciał od razu takich samych wyznań z jej strony, rozumiał, że wiele to dla niej znaczyło, jednak cóż miał poradzić, że nadzieję w sobie tak bardzo zakiełkował, że dziewczę miłość odwzajemnia. Jednocześnie, nie mógł być na nią zły, nie potrafił! Dlatego uśmiechnął się lekko słysząc jej słowa i jeszcze szerzej, gdy jego uszu dobiegło ostatnie zdanie. Wiele dla niego znaczyło, bo już się obawiał, że blondynkę wystraszył tym co robił - Nie mógłbym być na Ciebie zły Prud. Poza tym co ty bredzisz, nie mam żadnych powodów do złości, nie mów tak, nie zrobiłaś mi nic złego. To ja powinienem Cię przeprosić, zagalopowałem się! -Mruknął prędko w odpowiedzi. Nie chciał by miała z jego powodu niepotrzebne wyrzuty sumienia, szczególnie, że jeżeli wina całej sytuacji leżała po czyjejś stronie to zdecydowanie po jego! Najwyraźniej jednak nijak nie potrafił się zachować tak jak powinien, jeszcze przed chwilą mówił, że źle postąpił zbytnio się spiesząc, teraz nic nie naprawiał, bo podszedł do blondynki ujmując jej twarzyczkę w swoje dłonie, odgarniając jej włoski z twarzy delikatnym ruchem i uśmiechając się do niej z wesołymi oczętami - Kocham Cię ciągle i jak na razie nie mam zamiaru przestać - No drugi raz mu to łatwiej przyszło! Oto post, po roku czasu, no jesteśmy super Magda <3
avatar
Aaron
~ * ~


Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na plażę

Pisanie by Ethan on Czw Lut 27, 2014 5:17 pm

Aaron jaki romantyk z niego wyrósł :D
avatar
Ethan
gwiazdorzy


Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na plażę

Pisanie by Mike on Wto Mar 18, 2014 6:19 pm

No stara, grubo jest, gra się toczy :D
avatar
Mike
~ * ~


Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na plażę

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Rezydencja :: Zewnatrz :: Plaża

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach