było i minęło... całe szczęście

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

było i minęło... całe szczęście

Pisanie by Sofie on Czw Sty 19, 2012 1:23 pm

avatar
Sofie
zagubiona


Powrót do góry Go down

Re: było i minęło... całe szczęście

Pisanie by Sofie on Czw Sty 19, 2012 2:15 pm

    10 czerwca 1998

Było słoneczne popołudnie. Zbyt słoneczne, jako, że była to Norwegia. Tromso błyszczało w słońcu. Wszystko wydawało się czystsze i przyjemniejsze. Trawa była bardziej zielona, brukowane drogi nie były pokryte brudną, błotną ciapą, a i ludzi na zewnątrz było więcej. Opuścili swoje kamienice po by skorzystać z jednego z niewielu norweskich słonecznych, letnich i ciepłych dni. Gdzieś wśród z nich szła pani Venäläinen, starając się nieco uspokoić trojaczki, które zamiast maszerować przy jej nodze, wolały biegać wkoło i uprzykrzać wszystkim życie. Zostaw tego brudnego psa! Nie zaglądał pani do torebki! Wykrzykiwała, co chwilę, tracąc cierpliwość. Penny chciała przygarnąć każde zwierzątko, które spotkała na swojej drodze, a Robbie chciał zostać przyjacielem każdego mieszkańca Tromso, więc cały czas zaczepiał nieznajomych, ciągnąc ich za nogawki czy trącając palcem. Jedynie Sofie starała się iść będąc jak najbliżej swojej matki. Wiedziała, że była już za duża na noszenie na rękach. Wyglądała na przestraszoną i bardzo zmieszaną, tym, co działo się na około. Jej wielkie zielone ślepia niepewnie przesuwały po sylwetkach ludzi, a gdy przez przypadek ktoś trącił ją łokciem, czy swoją torebką, spoglądała kontrolnie w kierunku swojej mamy, upewniając się, że ta dalej przy niej szła i mocniej zaciskała palce na jej dłoni, aby przypadkiem jej nie zgubić, podczas gdy jej rodzeństwo biegało od jednego do drugiego końca ulicy.
- Mamo, ta sukienka mnie dusi - wyjęczała, a jedna z jej malutkich rączek zaczęła się dobierać do najwyższego guziczka, przy kremowej sukience z kołnierzykiem, którą miała na sobie. Szkoda tylko, że sześciolatka nie była w stanie go odpiąć, i zajęło by jej to pewnie mnóstwo czasu. A mama była szybsza. Momentalnie złapała za dłoń swoją córkę i karcąco odsunęła ją od szyi.
- Na pewno przesadzasz. Poza tym, wyglądasz w niej ślicznie - odparła, przybierając na twarz uśmiech, ale brunetka od razu wyczuła, że była na nią zła. Spuściła, więc głowę, wpatrując się z czyściutkie lakierki i w ramach buntu i wyrażenie swojego niezadowolenia kopnęła przed siebie kamyk, który leżał na chodniku. Za to również została skarcona przez rodzicielkę, która zrobiła jej wykład na temat tego ile trzeba pracować, żeby kupić takie buty i jeżeli nadal będzie kopać kamyki, buty się zniszczą. Odwróciła głowę, prychając i fukając, a potem zaczęła się na nowo rozglądać. Gdzieś obok dojrzała grupkę kilkunastoletnich chłopców w powycieranych jeansach, skórzanych kurtkach, z kolorowymi irokezami i wielkich czarnych, brudnych buciorach. Oni pewnie mogli kopać kamyki cały czas. Każdy trzymał w dłoni jakąś szklaną butelkę, a gdy jeden z nich, ten z zielonymi włosami zauważył gapiącą się na nich dziewczynkę, z szeroko otwartą buzią, puścił jej oczko. Ta na początku się speszyła i skuliła, przytulając do matczynego kolana, ale zaraz potem nieco się ożywiła i uśmiechnęła do niego. A potem odwróciła do mamy.
- Mamo, mamo, patrz jacy śmieszni ludzie! - wykrzyknęła pokazując na nich palcem, ale jedyne, co usłyszała to to, że nie należy celować w ludzi palcem i, że oni wcale nie są śmieszni, tylko bezwartościowi i niemądrzy.
Gdzieś za szybą sklepu ze słodyczami zauważyła Robbiego i Penny, dotykających wszystko to, czego się dało. Mam nawet się nie zorientowała, że ta dwójka się od nich odłączyła. Zamiast tego pociągnęła ze sobą Sofie do sklepu z ubraniami, z którego wychodziło tak bardzo dużo pań w pastelowych żakietach i dopasowanych spódnicach. Wszystkie wyglądały tak samo, a młodej Venäläinen ani trochę się tam nie podobało. Ale nie miała wyboru, dlatego z opuszczoną głową weszła z mamą do budynku, słysząc po raz kolejny, że jako młoda dama powinna być zainteresowana tym, jak trzeba się ubierać, żeby ładnie i schludnie wyglądać. Dziewczynka mruknęła coś na temat tego, że nawet nie wie, co to znaczy, a potem została wepchnięta między koleżanki mamy, które zaczęły zachwycać się nią zachwycać, uparcie wpatrując się w swoje buciki i odbijające się od nich światło, podczas gdy Rob i Penny próbowali cukierków w sklepie obok.
avatar
Sofie
zagubiona


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach