Jowisz & Saturn

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Jowisz & Saturn

Pisanie by Jowisz on Sro Mar 30, 2011 7:41 pm



Jest też MHROCZNY kącik Saturna
(z ołtarzykiem, by składać na nim ofiary z kotów i w ogóle).
A Jowiszek chowa pod łóżkiem plakat pewnej Hanki.

Jowisz
biber


Powrót do góry Go down

Re: Jowisz & Saturn

Pisanie by Jowisz on Sro Kwi 13, 2011 2:16 pm

/ zmiana daty

Także ten no. Podrapać się po głowie. Zaryczeć tak, by sąsiedzi poczęli znów rzucać przekleństwami, bo właśnie przejechałem sobie pazurami po twarzy i wreszcie otworzyć oczy. Oto jak wyglądała moja dzisiejsza pobudka. Zamiast porannej erekcji miałem tonę futra na sobie i wokół siebie oraz pysk. Ale może nie będę odpowiadał dalej co by pewne rzeczy nigdy na jaw nie wyszły. Przejdę do ciekawszego faktu: miałem przez calutką noc pokój tylko dla siebie i zupełnie tego nie wykorzystałem. Byłem głupcem. A za te przekleństwa za ściany trzeba się będę znów wybrać do tej bandy gamoni co myśli, że podskoczy nam, wilkołakom! Wracając do wilkołactwa to wlokąc się na całkiem zaspanego do łazienki dalej miałem masę niepotrzebnych włosów po prostu wszędzie. Obiecali, że niedługo będę to bardziej kontrolował, ale z rana byłem nieprzytomny. Dopiero prysznic miał mi pomóc. Odpływ zatkany włosami? U nas to standard.
Ale był jeden, jedyny plus bycia tu całkiem sam z rana. Mogłem wyśpiewywać jeden z wielu hitów mej pani pod prysznicem bez stracha, że się nagle na mnie jakieś wilczysko rzuci. Po prostu żyć nie umierać.

Jowisz
biber


Powrót do góry Go down

Re: Jowisz & Saturn

Pisanie by Saturn on Sro Kwi 13, 2011 2:27 pm

/ zmiana daty + całonocna wycieczka chorego na umyśle /

Nie wiem co Szatha ze mną zrobiła, ale to było zajebiście fajne. Fajni byli ludzie, fajna była pogodna, fajny był dywanik na korytarzu, fajne zasłonki. Och! Zasłonki! Stałem w nich dobrą godzinę kręcąc się wokoło by tylko patrzeć do góry i mieć takie fajne uczucie. Fajna była Puch, którą porwałem i latałem po schodach z góry na dół. Fajni byli ci dziesięciolatkowie ze szlugami. Moimi szlugami, bo im dałem. Jacy oni byli szczęśliwi! I ja byłem szczęśliwy. Świat jest piękny i wspaniały, pełen koloru, pełen wspaniałych przedmiotów. I LUDZI. Ludzie byli wspaniali. Miałem ochotę to krzyczeć na głos i to właśnie robiłem. Aż w końcu nie wiem nawet kiedy zawędrowałem pod drzwi swojego pokoju. Przylgnąłem do nich i mocno przytuliłem. Kochałem drzwi do swojego pokoju. Tyle fajnych rzeczy razem przeżyliśmy, tyle razy uratowały mi dupsko. Kochałem je.
Ale co to za piękne dźwięki ja słyszę za drzwiami? Co za cudowna muzyka do mnie dociera? Och! Musiałem to usłyszeć z bliska. Złapałem za klamkę i gwałtownie pociągnąłem, by wpaść do pokoju jak jakiś oszalały zwierz. W sumie blisko prawdy.
- Jooooooooooooooooowiiiiiiiiszuuuuuuuuuuuu - zawyłem waląc do drzwi łazienki. - Wróóciłem! - zakomunikowałem i zadowolony niczym sześciolatek, który dostał pierwszą kasę za swojego mleczaka od wróżki zębuszki, okręciłem się wokół własnej osi i padłem na fotel. Śmierdziałem. Jak pięknie!

Saturn
mamwyjebanek


Powrót do góry Go down

Re: Jowisz & Saturn

Pisanie by Jowisz on Sro Kwi 13, 2011 2:36 pm

Podskoczyłem i prawie rozjebałem sobie głowę o jakieś wystające głupstwo. Przynajmniej nie połamałem się cały, ślizgając się na mydle. To dopiero byłaby głupia śmierć. I to przez kogo? Przez kogoś kto miał głos taki jak ja, czyli musiał być Saturnem, ale jednocześnie nie mówił jak mój brat. No chyba, że miałem jeszcze jednego bliźniaka o którym to bladego pojęcia nie miałem. Ale zaraz, czy wtedy nie nazywalibyśmy się inaczej? Troje, trojebliźniaki? Nie, to się chyba inaczej mówiło. Mniejsza z tym.
Wylazłem spod prysznica, owijając się ręcznikiem w pasie i wciąż mokry wyszedłem do kogoś kto radośnie wołał, że wrócił, czyli nie było mowy, by był moim bratem. Ruszyłem w stronę obcego, który nawet wyglądał jak Saturn! Ten zerwał się jakby na powitanie chcąc mnie uściskać. Nie wytrzymałem. Z rozpędu pieprznąłem go w szczękę.
- Spieprzaj stąd geju - wydyszałem, masując rękę, bo szczękę też miał tak mocną jak Saturn. Pieprzone klony. Prawie mi ręcznik spadł z tego wszystkiego.

Jowisz
biber


Powrót do góry Go down

Re: Jowisz & Saturn

Pisanie by Saturn on Sro Kwi 13, 2011 2:48 pm

Słyszałem te cudowne dźwięki gmerania się pod prysznicem, ale cierpliwie czekałem, aż w końcu Jowisz raczy wyjść. Cierpliwie, naprawdę cierpliwie. W między czasie policzyłem wszystkie swoje palce, bo od dawna miałem to zamiar zrobić, ale nie wiem czemu zawsze miałem na to strasznie wyjebane. Ale teraz nie miałem! I policzyłem! A gdy skończyłem liczyć, czekałem z podekscytowaniem aż zobaczę swojego jedynego brata bliźniaka, niepowtarzalnego i kochanego. W końcu taaaaaaaak go lubiłem. Poderwałem się z fotela, gdy tylko go zobaczyłem, lecz jakie było moje zaskoczenie, gdy zamiast przyjaznego uśmiechu, misia przytulisia na dzień dobry, on mnie strzelił.
- Zaaaaa cooo? - zawyłem okropnie. - Tooo niesptawiedliwee - jęczałem dalej, ale jednocześnie po tym uderzeniu coś mi zaczęło świtać w mojej głowie, coś dziwnego i mrocznego. - Gdzie ja jestem? - zapytałem niczym na hollywoodzkim filie o kacu w vegas. - Gdzie jest moja zasłonka? - a to pytanie już chyba nie za bardzo pasowało. Ale co poradzić, gdy taki mały stwór jak Szatha zadziałał na mnie swoimi nadprzyrodzonymi siłami. Nie byłem w stanie się oprzeć.
Jedyna nadzieja w moim bracie, że chociaż on domyśli się jaka jest prawda, przywdzieje kostium superbohatera i uratuje biednego Saturna.

Saturn
mamwyjebanek


Powrót do góry Go down

Re: Jowisz & Saturn

Pisanie by Jowisz on Sro Kwi 13, 2011 3:08 pm

Wiem, że to on był poszkodowany i tak dalej, ale po tym co usłyszałem od niego, aż musiałem usiąść. To naprawdę był Saturn! Mój brat! Jak ja go mogłem brać za niewyżytego, walniętego klona co nie ma co od rana robić. Ale tak z rana? Nie ogarniałem co ja tu robię w ręczniku, a gdzie tu do pojmowania co się stało bratu.
- Kto ci to zrobił? - zapytałem. W tym miejscu mogli zrobić wszystko. Ten gościu od przemiany wody w wino się chował przy nas. Bo chyba była i taka fajna panienka co potrafiła zmartwychwstać. A my tylko zamienialiśmy się w narwane wilki. Chociaż sianie postrachu wśród gówniarstwa też było fajne. Kurna, Andrew skup się. Brat mamrocze coś o firance. - Jaka firanka? - wyrwało mi się. Obrzuciłem go spojrzeniem, oceniając czy to nie przez jakieś upojenie. Całą noc go nie było. Wszystko mógł robić.
- Kurwa, Saturn. Nie wygłupiaj się - rzuciłem już dosyć wkurzony. Jeśli ktoś tu liczył, że przywdzieje strój bohatera i zaraz pojmę całą sytuacje to musiał się przeliczyć i to cholernie przeliczyć, bo mi to na razie wyglądało na zwykłe naćpanie się. Że też się skurwiel nie podzielił. Takiego miałem brata.

Jowisz
biber


Powrót do góry Go down

Re: Jowisz & Saturn

Pisanie by Saturn on Sro Kwi 13, 2011 3:26 pm

- Nie firanka, chcę zasłonki. Kocham zasłonki, a firanki nie. Dziewczyna w firance mi to zrobiła. Ale ją kocham. Kocham cię, Jowiszu, wiesz o tym? - zapytałem. Ogólnie to sam nie wiedziałem jaką miałem minę gdy to mówiłem, ale zapewne przerażającą. Bo ktoś taki jak ja nie mógłby wypowiedzieć takich słów, z normalną buzią. Z poker fejsem też nie. Ktoś taki jak ja gdy zaczynał pieprzyć takie głupoty od razu budził ogólny postach i zło, bo zbyt wielkie wymieszanie dobrego metalu, z nutką słodkości po prostu powoduje wymioty i nic więcej. - Znajdziesz dla mnie zasłonkę? I firankę? Będę wdzięczny na wieki! - jeszcze raz spróbowałem go przytulić, bo akurat ból mi przeszedł i znów mogłem normalnie funkcjonować. W miarę normalnie, bo przytulanie się nie było nigdy zdrowym zajęciem.
Już czułem psychologów duszących mi w kark i próbujących rozgryźć co się stało. Kochałem psychologów jak pozostałą część świata - niepsychologów. Ale nie chciałem by się oni mną zajmowali. Jowisz niech się mną zajmie. Niech zadzwoni do mamy, ona będzie wiedziała co zrobić.
- Wiesz gdzie jest mama? - zapytałem ni z gruszki ni z pietruszki, ale może z kalarepy. - Mam ochotę na ciasteczka, kocham ciasteczka.

Saturn
mamwyjebanek


Powrót do góry Go down

Re: Jowisz & Saturn

Pisanie by Jowisz on Sro Kwi 13, 2011 3:50 pm

Potarłem twarz w desperackim akcie skupienia się pomimo jego ględzenia koło mego ucha, ale to nic nie dało. Dalej pieprzył coś bez sensu, a ja dalej nie miałem pojęcia o co mu chodzi. Dziewczyna w firance? Skąd on wziął taką? No błagam was. Już normalna w sukience być nie mogła. Jeszcze nigdy nie widziałem dziewczyny w ... ona? Nie. Unikali się jak ognia. Już bez miauczenia nad uchem miałem problemy ze skupieniem się i owocnym myśleniem, a ten jeszcze wciąż jęczał i jęczał o tej firance.
- Daj spokój tej szmacie - rzuciłem zły. - Ja tu myśleć próbuje! - dodałem, unosząc ręce wysoko w górę. Ręcznik się trochę poluzował od tego, więc go poprawiłem. W sumie mógłbym się ubrać, ale nie wiem czy ten tutaj dałby mi spokój na te parę chwil potrzebnych do wykonania tej czynności. Normalnie ubrałbym się przy nim, ale dzisiaj zachowywał się jak pedał, także się zwyczajnie obawiałem o swoją cnotę.
- Mama? - powtórzyłem za nim. Normalnie rozumieliśmy się bez słów, ale dzisiaj to wyjątkowo nie miałem pojęcia co on pierdoli. - To se idź i upiecz je - wyrzuciłem z siebie wkurzony. Nie wiem kto za tym stoi, ale się zemszczę. Tak wyszczerzony Saturn był sto razy straszniejszy niż jego normalna wersja.

Jowisz
biber


Powrót do góry Go down

Re: Jowisz & Saturn

Pisanie by Saturn on Sro Kwi 13, 2011 7:07 pm

Gdy tak Jowisz sie zastanawiał ja zaczynałem sie nudzić. Kiedyś, w odległym wszechświecie, w sąsiedniej rzeczywistości, milion lat świetlnych temu, każdą chwilę wykorzystywałem by tylko siedzieć, nic nie robić i oddychać. Teraz tak nie mogłem. Najpierw bawiłem się suwakiem od swojej kurtki, ale szybko mi się znudziło. No to przerzuciłem się na grzebanie w kieszeniach. Nie miałem pojęcia skąd tam się wzięła różowa wstążka, ale byłem tak szczęśliwy, że ją znalazłem, że mojego szczęścia nie dało się opisać w normalny sposób. Może jakiś dźwięk mógłby to wyrazić? Chwila... Mam! TEN dźwięk idealnie opisywał zaistniałą sytuację i się tego nie wstydziłem. Miałem wstążkę i teraz mogłem coś z nią zrobić, na przykład wpleść obok sznurówki w moich glanach. I natychmiast to uczyniłem.
- Jowisz, patrz! - zawołałem radośnie niczym mała dziewczynka widząc najnowszą Barbie Morska Przygoda pod choinką. Byłem z siebie taki dumny. - A ty nie mógłbyś mi upiec? No wiesz, jak już przestaniesz się zastanawiać co mi się stało i to naprawisz. Naaaapraaaawisz prawda? - zapytałem z nadzieją w głosie. W takich sytuacjach liczyła się jedynie rodzina. Hmm. Mamo.

Saturn
mamwyjebanek


Powrót do góry Go down

Re: Jowisz & Saturn

Pisanie by Jowisz on Sro Kwi 13, 2011 7:17 pm

Kiedy robił te wszystkie straszne rzeczy, za które mój Saturn już dawno sam siebie by ukarał, przynajmniej mogłem się skupić na czymś tak skomplikowanym jak twórcze i efektowne myślenie. Zaskakujące, ale taki typ myślenia był o wiele trudniejszy niż bzdurne zastanawianie się który Wojowniczy Żółw Ninja był najfajniejszy. To było po prostu trudne!
- Dobrze powiedz co ostatnio... - nie dokończyłem swoich słów, bo ten bęcwał kazał mi patrzeć na jakieś różowe coś przy glanach Saturna. Gdy ten się dowie co ten tutaj zrobił z jego butami. Kurwa. To był on. Nie ogarniałem tego w dalszym ciągu, a ten wciąż wymagał ode mnie bym to naprawił. Sam się wkopał, więc niech teraz nie zawraca mi dupy i sobie stąd idzie, bo tak kochany metal to nie jest coś co chce oglądać. On mi włosy obciął, a teraz liczył na pomoc. Pora bym go wyśmiał i wysłał na skargę do mamusi skoro też i do niej wciąż wracał.
- Nie - obwieściłem. To był zajebisty moment na moje obrażanie się. Przynajmniej moim zdaniem. A potem zabrałem ciuchy z szafki i pomaszerowałem do łazienki. - Radź sobie sam - wyrzuciłem jeszcze przed zatrzaśnięciem drzwi.

Jowisz
biber


Powrót do góry Go down

Re: Jowisz & Saturn

Pisanie by Saturn on Sro Kwi 13, 2011 7:34 pm

- Nie kochasz mnie? - zapytałem cicho i czułem jak moje serce pęka na pół. Jedyna osoba, na której mi tak zależało ma... MA NA MNIE WYJEBANE. Jedyna osoba mi bliska odmawia pomocy. Co za trauma, co za szok! Łza mi się zakręciła w oku i dłużej nie potrafiłem powstrzymywać łez. - Ty mnie zostawiasz! - zawyłem głośno tak by mieć pewność, że Jowisz mnie słyszy. Co za okropny potwór był z mojego brata. Taki obojętny i nieczuły. Taki zły. I jak ja mogłem nazywać go Bieberem? No jak? Bieber posiadał o wiele więcej uczuć od niego, nieee, już nigdy go tak nie nazwę. I powiem mu to na głos. - JUŻ NIGDY CIĘ NIE NAZWĘ BIEBEREM! Rozumiesz? NIGDY! - zawołałem i nadal dawałem się ponosić emocjom, aż w końcu wstałem. - Jeżeli w tej chwili nie wyjdziesz i nie naprawisz to co zrobiła firanka to rozwalę te drzwi! - ostrzegłem. W sumie odkąd przeszedłem tą całą przemianę nie używałem jeszcze swojego talentu, ale jeżeli ta pora nie była odpowiednią, to żadna inna też nie będzie. Rozwalę te jebane drzwi i dostanie wpierdol! Chwila, czyżbym właśnie poczuł złość? Złość zamiast miłości? Och to takie złeeeeeeee. Chyba nie zaczynałem się zmieniać na stare? To by było okropne.
Już sam nie wiedziałem czego chciałem. Nich mi ktoś pomoże. Pojedziemy na pomorze, może ono nam pomoże. Jak pomorze nie pomoże to pomoże może morze. Ojejku, wariowałem. - Jowisz, nie bądź chuj.

Saturn
mamwyjebanek


Powrót do góry Go down

Re: Jowisz & Saturn

Pisanie by Jowisz on Sro Kwi 13, 2011 7:51 pm

Czy on tam ryczał? Mój brat, mój własny brat właśnie ryczał, dobijając się do drzwi łazienki niczym jakaś ciota, którą to w obecnej chwili był? I weź się kurwa do takiego przyznaj na ulicy. Jak go małpa w firance nie odczaruje to sam to zrobię. Pięściami. Hm... jemu się nawet przez moment poprawiło jak go rąbnąłem w tą szczękę. Podrapałem się po brodzie, zastanawiając czy na serio odważę się skopać bratu tyłek, by ten znów był sobą i jeszcze potem pobił mnie. Nawet zasiadłem na świątyni dumania, czyli kiblu.
- Spierdaj. Ściąłeś mi włosy! - wrzasnąłem, bo ten wciąż dziamotał. O czym to ja? A już wiem. Rąbnę go raz czy dwa w nos i będzie normalny. Ale to nie było takie proste. My biliśmy innych, a nie samych siebie, lecz teraz jako taka ciota jak Plutonek nadawał się do bicia. I jeszcze nasze wilcze geny. Bez przerwy się gryźliśmy, ale nie biliśmy się w normalniej postaci. Taka zasada. Lej innych, nie bliźniaka.
- Świetnie - wymamrotałem, podnosząc się z kibla. Złapałem jakąś bluzę i naciągnąłem ją na siebie, by zasłonić gołą klatkę. Bez bluz było wygodniej w czasie nagłej przemiany, ale podobno nie wypadało o tej porze roku chodzić i straszyć innych taką golizną. Nie znali się i tyle.
Westchnąłem, odgarniając grzywkę z twarzy i wyszedłem do tej cioty.
- Słuchaj pizdo. Robię to tylko dla siebie, bo mam cię dosyć. Wkurzasz bardziej niż zwykle. - Spojrzałem na niego. Obraz nędzy i rozpaczy. Jeszcze zapłakanej rozpaczy. - Więc odwal się ode mnie i przestań płakać - przypomnienie sobie akurat teraz o wszystkich krzywdach z ręki brata na dłuższą metę było głupie. Skąd miałem wiedzieć, że teraz z niego beksa jest i się obrazi?

Jowisz
biber


Powrót do góry Go down

Re: Jowisz & Saturn

Pisanie by Saturn on Sro Kwi 13, 2011 8:13 pm

Może i ryczałem. A co ryczeć nie można? Saturn też człowiek, a nawet planeta, więc ryczeć może. A teraz kurwa pojadę poezją: moje łzy były niczym pierścienie na orbicie Saturna: albo ich nie ma, albo lecą jak z rynny, no kurna. I jeszcze jebana skórzana kurtka nie chciała wchłonąć mych łez, bym nie wyglądał tak chujowo jak wyglądałem.
- Ściąłem, bo musiałem, kurwa. Ciesz się, że nie obciąłem co innego - powiedziałem już odrobinę zniżając głos i przestając wrzeszczeć. Bo jednak i tak mieliśmy przejebane z sąsiadami, znów pomyślą że jakieś dziwne czarne msze tu odprawiamy i wezwą Puch. Ostatnio zabrała mi moją rzeźbioną misę. Z krwią. Więc w sumie te podejrzenia co do mnie nie były wcale takie bezpodstawne. Och, jak ja mogłem robić takie okropne rzeczy. Okropność.
W końcu Jowisz wypełzną ze swojej jaskini i miałem wtedy ochotę podskoczyć do niego i uściskać go jak nigdy. Tak mocno mocno mocno. Ale się powstrzymałem, bo wiedziałem, że źle by to przyjął, a je nie chciałem mu sprawiać niepotrzebnych przykrości. Był w końcu takim wspaniałym bratem.
- Wcale nie płaczę. Oczy mi się pocą - powiedziałem cicho, a potem uśmiechnąłem się szeroko do brata. - Naprawdę mi pomożesz? Naprawdę? Jesteś najwspanialszym bratem EVER, FOREVER AND EVER! - krzyknąłem i dla ukazania swojej radości podskoczyłem klaskając w ręce. Tyle, że nie przewidziałem, że takie zachowanie w dość ciężkich butach (sam też nie mało ważyłem) spowoduje reakcję łańcuchową i nagle zawali się regał. A potem lampka. A potem szafa prosto na mnie.
A potem była już ciemność.

Saturn
mamwyjebanek


Powrót do góry Go down

Re: Jowisz & Saturn

Pisanie by Jowisz on Sro Kwi 13, 2011 8:26 pm

Chyba wtedy bym poczuł i się na niego rzucił, ale niech mu będzie. Nie będę wdawał się w dyskusje z kimś kto w każdej chwili może się popłakać. Popłakać, czaicie? Miałem brata, i to nie tego głupiego Plutona, co ryczał. Wstyd i hańba.
- Daj spokój - machnąłem ręką. Kogo on chciał nabrać? Z drugiej strony lepiej, że robi sceny przy mnie niż jak przy kim obcym. Kurwa. On przez całą noc gdzieś się taki szwendał. A co jeśli ludzie go widzieli? Miałby za swoje jakby cała Rezydencja opowiadała o ściskającym wszystkich Saturnie.
A potem było tylko jeszcze gorzej. Skadał. Piszczał. Cieszył się jak jakiś szczeniak, a nie wilk. A te wrzaski z pewnością sprawią, że znów nam będą grozić różnymi nieprzyjemnościami, poczynając na czyszczeniu kibli, a kończąc na ćwiczeniach przez całą noc w lesie. A wszystko przez durną krew brata.
- Uspokój się! - Serio miałem wrażenie, że właśnie dostałem w opiekę sześciolatka i to jeszcze z adhd. Sęk w tym, że mój bechar miał 20 lat, był ciężki i miał glany na nogach, a skakał. I skakał. To wszystko działo się tak szybko... zgiąłem się w pół ze śmiechu, nawet nie myśląc, by sprawdzać co z braciszkiem. Gorsze rzeczy przeżywał, więc co mu miała zrobić taka szafa. Jednak śmiesznie wyglądał, gdy mu tak tylko głowa i nogi spod mebla wystawały. - Jesteś cały? - wykrztusiłem. To się aż prosiło o zrobienie zdjęcia, ale nie miałem pojęcia gdzie jest aparat. - Tylko nie płacz.

Jowisz
biber


Powrót do góry Go down

Re: Jowisz & Saturn

Pisanie by Saturn on Czw Kwi 14, 2011 1:37 pm

Przeżyłem w swoim życiu wiele ciosów i to najróżniejszej jakości. Gdy byłem mały oberwałem mocno od Merkurego bo rozkręciłem mu rower. Niee, nie rozkręciłem go z czystej ciekawości jego konstrukcji. Rozkręciłem bo razem z Jowiszem uznaliśmy, że właśnie tym sposobem najlepiej wkurwimy Merkurego. Tyle, że mojemu bliźniakowi się upiekło, a ja dostałem w głowę. W sumie chyba przez to, że bardziej pyskowałem niż on, ale jednak, tamto wydarzenie wyryło na mnie trwał uraz, który nadal jest widoczny jak tylko przebije się przez moje kudły. Taka mała blizna, trzy szwy. Ale mówiłem tu o wypadkach jakie poniosłem w swoim życiu. Przywalenie szafą to było nic. Mimo wszystko musiałem przyznać jedno: to przywalenie było najbardziej zbawienną rzeczą jaka mogłaby mi się przytrafić w tej sytuacji.
- Ojapierdolęmojedole - wycedziłem przez zęby i chciałem coś zrobić, sam nie wiedziałem co, podnieść szafę, ruszyć ręką, podrapać się po tyłku. I tak nic nie byłem w stanie zrobić. - Pomożesz mi czy będziesz tak stał jak chuj? - zapytałem. Że ja bym miał niby płakać? Chyba go posrało.
A nie mnie posrało.
Niech mi ktoś zabierze te wspomnienia z dzisiejszej nocy.
Jaki popierdoleniec. Ze mnie. No bo z kogo? Zemszczę się na tej suce. I to już niedługo.
- KURWAAA!!! - zawołałem jeszcze.

Saturn
mamwyjebanek


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach